
KoRn ogłosił kolejne daty koncertów po Stanach Zjednoczonych w ramach drugiej części trasy "The Path Of Totality Tour". Marzec 4, 2012 - San Francisco, CA The Warfield Marzec 3,...
Więcej
KoRn wystąpił w jednym epizodzie programu Much More Music wyemitowanym w stacji VH1. Odcinek "Metal Evolution" w nie najlepszej jakości można oglądnąć poniżej.
Więcej
StillWell udostępnił do darmowego pobrania demo "It's all good" pod TYM adresem.
Więcej
JD udzielił wywiadu serwisowi fearnet.com na temat swojej nowej osobowości "JDevil" oraz swoich ulubionych horrorów.
Wywiad
Nagrałeś piosenkę na soundtrack Silent Hill: Downpour. Jak to było pracować nad piosenką do gry?
JD: Fajnie. Zawsze lubiłem tę grę. Zawsze lubiłem gry oparte na horrorach i to był zaszczyt, że mnie o to w ogóle poprosili. Nagrałem piosenkę, która mogłaby im się spodobać i spodobała im się jej atmosfera więc ją dodali. Jest tam też mój synek. Pierwszy raz ze mną śpiewa. Jest tym małym dzieckiem śpiewającym i śmiejącym się w tle.
Czy musiałeś sobie wyobrażać grę pracując nad tą piosenką?
JD: Tak, dostałem podstawowe informacje o grze i dostosowałem do tego tekst i atmosferę piosenki. To było ciężkie. Widziałem tylko trailer i nic więcej, wiec musiałem sobie wszystko wyobrazić, jak to powinno wyglądać.
Skąd wytrzasnąłeś swoje alter ego JDevil? Co sobie wyobrażałeś, gdy zaczynałeś pracować nad tym projektem?
JD: Składa się on z moich inicjałów JD i słówka evil (zło). Nick mojej żony to Devil . Zawsze fascynowała mnie postać diabła, już w dzieciństwie, wszystkimi mrocznymi rzeczami, horrorami, wszystkim co mroczne, więc to po prostu samo się stało. Jest on wcieleniem wszystkich wartości satanistycznych i chrześcijańskich, sekretnych towarzystw, Illuminatich, Skull&Bones (Masonów), Templariuszy. Wszystko to wymieszane razem. Skupiam się na motto które można odnaleźć tak w Biblii Szatana jak i Biblii (chrześcijańskiej) – rób to co robisz, o ile nie krzywdzi to innych, wtedy jest to w porządku. To odejmuje winę z równowagi i kontroli, z czym wiele wspólnego ma chrześcijaństwo. Uważam, że każdy ze swoim życiem, może robić, co chce. Jeśli chcesz spać z wieloma laskami, to nie żeń się ani nie wiąż z żadną dziewczyną na stałe. A jeśli się zwiążesz, to tego nie rób. Nie rań nikogo. Różne fetysze, dziwaczne rzeczy, rób co chcesz, żyj swoim życiem nie krzywdząc innych. To moje motto jako JDevil. Gdy gram jako DJ, chcę właśnie by ludzie dobrze się bawili i wyrażali siebie, jak tylko chcą, byle nie krzywdzili innych.
Czy pracujesz nad jakimiś wizualizacjami do swoich występów jako JDevil?
JD: Mam swoje logo i dużo symboliki Illuminati Wciąż to opracowuję. Kiedy już to wszystko poskładam, będę miał pełen show. Jeśli będę mógł mieć dużo wizualizacji będę chciał wrzucić tam wiele różnych mrocznych rzeczy, przede wszystkim z horrorów.
Co ci się szczególnie podoba w horrorach?
JD: Myślę, że to ta adrenalina. Ludzie lubią się bać, serce bije ci szybciej i nie wiesz co się dzieje. To uderza w emocje, których ludzie się chwytają. Tak jest ze mną. Jestem wystraszony, serce mi wali i zastanawiam się, co się stanie. To mnie przyciąga w mroku i horrorach.
Kiedy pracujesz nad jakimś samplem z horror, to starasz się oddać ten sam posmak strachu, używając ich?
JD: Podkręcam je i mam nadzieję, że uda mi się osiągnąć podobna atmosferę. Jakakolwiek by to nie była atmosfera, na pewno będzie mroczna.

Ulubione Horrory JD
Egzorcysta
To mój ulububiony horror. Wystraszył mnie nie na żarty, gdy widziałem go po raz pierwszy będąc jeszcze dzieckiem. To mój absolutny faworyt. Był przerażający wtedy i jest dla mnie przerażający po dziś dzień. Każdy film o egzorcyzmach mnie przeraża. Widziałem też Egzorcyzm Emily Rose. Przeraziło mnie to. Sprawdziłem na podstawie czego powstał. Okazało się, że był oparty na prawdziwej historii. To się naprawdę wydarzyło i to czyni ten film jeszcze straszniejszym.
Suspiria
Widziałem go jak miałem z 7 lat. Kiedy rodzice wypożyczali horrory i szli spać, oglądałem je potajemnie. Pamiętam trailer, widzisz głowę, słyszysz głos wołający Suspiria i głowa się odwraca i jest czaszką. Dawno go już nie oglądałem.
Taksańska Masakra Piłą Mechaniczną 2
Lubię go za komediowe podejście ciemny humor.
Martwe Zło
Kocham Martwe Zło, 1 i 2. 1 był straszna, 2 łączyła w sobie strach i zabawę. Lubię połączenie komedii i horroru, coś w tym jest.
Paranormal Activity
Tylko pierwszą część. Został nakręcony podręczną kamerą aby uzyskać efekt nagrania na taśmę. Dzięki temu to wygląda prawdziwie, jakby się właśnie działo.
It's Alive
Pamiętasz to dziecko mordujące doktorów i innych? Te oldschoolowe horrory są naprawdę dobre. To siedzące we mnie dziecko. To dla mnie esencja horroru. Byłem wystraszony, bo nie znałem nic lepszego.

JD udzielił ostatnio wywiadu dla Radio Metal na temat teraźniejszości i przyszłości swojego zespołu. Zapraszamy do czytania.
RM: Powiedziałeś Kerrangowi, ze jesteś zmęczony tym, że ludzie nazywają was ojcami chrzestnymi nu-metalu i że nie macie ochoty popadać w nostalgię. Ale nagraliście album Remember Who You Are, który był oldscholowym powrotem do korzeni KoRn'a. Czy to znaczy, że nagraliście go raczej pod wpływem presji fanów niż z potrzeby twórczej?
JD: My, jako zespół chcemy być innowacyjni, zawsze próbować nowych rzeczy. KoRn III też był eksperymentem swego rodzaju, by zobaczyć jak to będzie znów pracować z Ross'em Robinson'em. Zawsze eksperymentujemy. Isteniejemy już 18 lat jako zespół i dobrze się bawilismy nagrywając ta płytę. Było to coś innego i mieliśmy wiele zabawy nagrywając ją.
RM: Kolejny album Tha Path Of Totality wyszedł w zaledwie rok po Remember Who You Are, jakby istniała w was twórza potrzeba, która nie została wtedy zaspokojona. Czy tak to było?
JD: Czemu tak szybko nagraliśmy kolejny album? Tak po protsu. Tak wyszło. Czujemy to, zaczynamy nagrywać, ja piszę cały czas. Cały czas w trakcie trasy pisałem. To jest po prostu fajne, decydujemy się, że chcemy coś nagrac i to wydać. Nie należymy do tych zespołów, co czekają po 5 lat między płytami.
RM: Jak udało wam się połączyć oba tak różne światy jak dubstep i metal? Wydawało mi się, że ciężki zespół jak KoRn ma zupełnie inny sposób pracy niż taki artysta dubstepowy jak Skrillex?
JD: Właśnie, że nie. Jest wiele podobieństw, naprawdę. Dubstep jest ciężki. Niektóre brzmienia są tak ciężkie, że wydawało nam się, że będzie to razem działać, jak poeksperymenujemy. Nie wiedzieliśmy jeszcze, czy nagramy cały album lub co z tym zrobimy, ale gdy pojawił się Skrillex i nagraliśmy te parę piosenek, powiedzieliśmy sobie 'pieprzyc EP, nagramy cały album z różnymi producentami.'

RM: Czy ciężko było połączyć te dwa światy?
JD: Tak, to było trudne. Nie mieliśmy pojęcia, co robimy. Nigdy jeszcze tego nie robiliśmy. Uczyliśmy się na włąsnych błędach. Dlatego też poprosilismy producenta by mixował album z naszym dźwiękowcem Budem i uczył go nowych rzeczy i Bud też jego uczył nowych rzeczy, wymienialiśmy się wiedzą i to działało. To była najtrudniejsza i jednocześnie najfajniejsza płyta jaką nagraliśmy.
RM: W waszej biografii na Roadrunner jest twój cytat, że brzmienie The Path Of Totality to metal przyszłości. Czy KoRn będzie więc dalej drążył ten kierunek w przyszłości, czy może odkryliście już wszystko, co było można łącząc metal i dubstep?
JD: Skoro już nagraliśmy tą płytę, to myślę, że nie ma konieczności nagrywać kolejnego dubstepowego albumu, to będzie coś innego. Wszystkie nasze płyty w sumie różnią się od siebie, więc raczej weźmiemy to, czego się nauczyliśmy, wykorzystamy niektóre wpływy tu i ówdzie, ale generalnie będzie to już zupełnie inna płyta.
RM: Powiedziałeś, że spodziewasz się, że wielu ludzi wkurzy się z powodu The Path Of Totality i że to cię podneica jeszcze bardziej. Co takiego cię podnieca i bawi we wkurzaniu ludzi?
JD: Co mnie w tym podnieca? Jest wielu metalowych purystów, co to będą nienawidzieć wszytskiego, co nie brzmi dla nich jak prawdziwy metal, ale KoRn nigdy nie był prawdziwie metalowym zespołem. Nie jesteśmy metalowym zespołem. Zwykle katalogują nas jako to, co nazywają nu-metalem, ale my zawsze byliśmy czarnymi owcami, które tak naprawdę nigdzie nie pasowały. Zawsze się rozwijamy i zawsze wkórzamy naszych fanów, zawsze też jakichś zyskujemy, tak to już jest. Ale kocham ich wszystkich, tych co nas nienawidzą również, bo jeśli chcą poświęcić swój czas by gadać, że nas nienawidzą, znaczy, że wciąż ich obchodzimy. Nie da się wszystkich zadowolić, istniejemy już 18 lat, więc mam to gdzieś, naprawdę. Chcę robić to co uszczęśliwia mnie i zespół, nie przejmujemy się tym, zawsze znajdą się ci, co będą nas nienawidzieć cokolwiek byśmy nie zrobili.
RM: Uważasz, że przekonaniami i przyzwyczajeniami ludzi trzeba wstrząsnąć od czasu do czasu?
JD: O tak, zdecydowanie, to jest fajne. Najpierw robisz jedną rzecz a potem zmieniasz się i robisz kompletnie coś innego.. To nimi wstrząsa, ale ostatecznie i tak powracają. I lubią to. Ja lubię być zaskakiwany. Chodzi o to by być otwartym na inne rodzaje muzyki. Na szczeście wciąż są tacy ludzie.

RM: Metallica i Lou Reed nagrali wspólnie album Lulu, który wkurzył wielu ludzi, co ty o nim sądzisz?
JD: Nie słyszałem go, nie miałem czasu. Ale myślę, że to fajnie, że współpracowali, to zawsze jest ciekawe doświadczenie. Sami nagraliśmy cały album przy współpracy z innymi, więc... Kocham Metallikę, wszystko co nagrali. To jeden z moich ulubionych zespołów. Jedyny problem jaki z nimi mam to album, gdy obcieli włosy (Load) i ten z dziwnym brzmieniem perkusji (St. Anger). Bardzo ich szanuję, oni też się nie przejmują.
RM: Czy są jeszcze jakieś inne rodzaje muzyki, króre chciałbyś połaczyć w przyszłości?
JD: O tak. Lubię łączyć wszystko razem. Kocham wszystkie rodzaje muzyki i dlatego wciąż się rozwijamy i robimy nowe rzeczy. Dlatego lubimy to co robimy, bo to nas uszczęśliwia i nigdy nie nudzi. To sztuka, a my jesteśmy artystami.
RM: Wydałeś teraz Live At The Union Chapel jako artysta solowy, to już drugi solowy album live po Alone I Play. Co cię skłoniło do występowania również solo?
JD: Jest we mnie pełno muzyki. To wszystko, czym się zajmuje. Nawet jak jestem w domu z rodziną, to cały czas piszę. Robię to cały czas, jestem pełen pasji dla muzyki. Mam tyle różnych projektów. Teraz mam ten projekt JDevil i gram jako DJ. Nagrywam muzykę house i electro, tyle że bardzo mroczną i złą. Zawsze jestem zajęty, kocham tworzyć, to moja sztuka. Polub to lub odrzuć.

Munky udzielił ostatnio wywiadu Loudwire.com na temat nowej płyty. Zapraszamy do czytania.
Przede wszystkim gratulacje z okazji małżeństwa, jak to jest znów być żonatym mężczyzną?
Super, człowieku. Miałem coś na kształt trwającego 20 lat przyjęcia kawalerskiego.
Skąd pojawił się pomysł na zainspirowany dubstepem album The Path Of Totality? Czy był to naturalny proces w studio?
Na początku Jonathan puścił nam kilka utworów z albumu Skrillex'a „Scary Monster and The Nice Spirites” i tak to się w sumie zaczęło. W tym okresie zajmował się on tez występowaniem jako DJ i zainspirowali go wschodzący DJ'e dubstepu. Po tym jak mi zagrał te utwory, spytał mnie, co sądzę o włączeniu tego typu brzmień do muzyki na naszej nowej płycie. Na początku byłem nieco zaskoczony, ale po przemyśleniu uznałem, że może to być ciekawe wyzwanie. Wyzwanie nie tylko dla nas ale i dla kochających KoRn’a fanów.
Fani wydaje się, że zaczynają lubić ten nowy kierunek…
Wydaje się, że na początku panowało przekonanie, że będzie to album dance, ale jest on po prostu czymś nowym i innym. Zawsze byłem fanem industrialu, od wydania Minstry „The Mind is a Terrible Thing to Taste”, więc czułem się podekscytowany nagrywając coś w ten deseń.
Czy były jakieś niesnaski w zespole związane ze zmianą brzmienia po tak długim czasie?
Myślę, że były pewne obawy, bo KoRn to KoRn i otwieranie nowych drzwi to wyzwanie po nagranych 9 albumach. Ale bardziej martwiliśmy się, czy fani to zaakceptują. Ale patrząc na katalog naszych albumów, to zawsze się rozwijaliśmy, próbowaliśmy nowych rzeczy i eksperymentowaliśmy. To i tak miał być album KoRn'a, ale jednak trochę się obawialiśmy, czy się spodoba. Ostatecznie trzeba się skupiać na kreatywnych potrzebach artysty i na tym się skupialiśmy. Mieliśmy, także w pamięci poczucie i potrzebę by wciąż był to ciężki album, brzmiący jak KoRn z charakterystycznymi elementami, które czynią nas KoRn'em, jak teksty Jonathan'a i jego głos, oraz ciężkie gitary. To było dla mnie spore wyzwanie jako dla gitarzysty, ponieważ musiałem konkurować z grubo brzmiącymi syntezatorami i czasami myślałem sobie, jak w ogóle mogę konkurować z tym potężnym brzmieniem? Czasami łatwiej było uzupełnić je melodiami lub dodać je pomiędzy beaty nagrane przez DJ'ów.

Zanim spiknęliście się ze Skrillex'em, czy znałeś go jako Sonny’ego Moore’a z zespołu From First To Last? Czy miało to wpływ na waszą współpracę?
Niekoniecznie, raczej spotykałem go parę razy na gruncie osobistym, gdzieś na imprezach u moich przyjaciół. Nie wiedziałem jak to się wszystko skończy, ale po nagraniu Get Up wiedzieliśmy już, że to wszystko może się udać. Nagraliśmy ten utwór w jedno popołudnie. Chcieliśmy z nim popracować, by zobaczyć jak to w ogóle działa. Po tych doświadczeniach stwierdziliśmy, że chcemy działać dalej. Sonny dał nam wiele nazwisk producentów, ponieważ sam nie miał czasu, by nagrać z nami cały album.
Jak wybieraliście DJ'ów, którzy stali się częścią The Path Of Totality?
Cóż, niektórych fanem był Jonathan, niektórzy zostali poleceni przez Sonny'ego. Chodziło o to, czy oni będą zainteresowani pracą z nami, od tego trzeba było zacząć. Niektórzy bardzo się zaangażowali, jak Downlink czy Feed Me, podsyłali nam swoje propozycje na szkielety piosenek. Ja dodawałem gitary i melodie odsyłałem im to a oni dokonywali aranżacji. Potem Jonathan przerabiał to tak, aby mógł do tego śpiewać. To był niemal naukowy eksperyment. Także przy miksowaniu, chciałem dopilnować, aby gitary wciąż były elementami wiodącym i głośnym, aby ten charakterystyczny kornowy element nie umknął w toku brzmień.
Na trasie promującej Path Of Totallity aktem otwierającym byli owi dubstepowi DJe, jak reagowała na nich publiczność?
Myślę, że ostatecznie zrozumieli, co chcieliśmy zrobić, że chcieliśmy, aby ludzie otworzyli się na nowe kierunki muzyczne i pokazać jak bardzo utalentowani są ci goście. Może i nie grają na instrumentach, ale to co robią ze swoimi laptopami, to jakby był on ich instrumentem. Dzięki temu naukowemu podejściu do tworzenia muzyki, nauczyli nas wiele w studio. Myślę, że zawsze już będziemy stosować niektóre z tych technik.

Słyszałem, że Jonathan mówił, że wpływ na nagranie dubstepowego albumu miało również jego znudzenie scena rockową. Czy Ty lubisz obecnie jakieś nowe rock'owe zespoły?
Zawsze szukam jakiejś nowej muzyki na iTunes, ale niekoniecznie nowych zespołów. Chętniej wracam do klasyków jak RATM, czy NIN. Oba te zespoły wciąż mnie inspirują. Zgadzam się z Jonathan'em do pewnego stopnia. Wolę jak nowe zespoły starają się być kreatywne, chwytając swe szanse. Jest jeden zespół The Qemists. Są fajni. Musicie ich koniecznie odnaleźć i posłuchać. Dobry rock. Myślę, że za obecny stan sceny rockowej odpowiadaj przede wszystkim wytwórnie nie dające szans młodym zespołom, jest ich tak wiele, lecz bez szans na odkrycie.
Uważasz, że ciężej jest teraz zostać odkrytym, niż w latach 90'?
Tak myślę. Chociaż na YouTube, możesz wgrać video swego zespołu i zdobyć sobie dobrą oglądalność, ale to wciąż za mało, bo wciąż potrzebujesz kasy by to promować i wydać. Wytwórnie nie mają kasy na promowanie nowych zespołów. Ale przynajmniej dzięki YouTube, jeśli zespół jest dobry, może sobie zyskać popularność na scenie undergroundowej. To ma swoją wartość, bo możesz zdobyć sobie fanów przez internet, ale czy to przełoży się na sprzedaż biletów? Możesz mieć 100 000 odtworzeń na YouTube, ale czy ci wszyscy ludzie pójdą na koncert? To ciężkie. Obecny stan ekonomii też nie pomaga ludziom wydostać się z domów.

Walmart Soundcheck udostępnił na swoim profilu w seriwsie Facebook dwa bonusowe wywiady z zespołem.

Munky oraz DJ'e Flinch i 12th Planet podczas koncertu z okazji wydania 10 płyty KoRn'a 6 grudnia 2012r, udzielili wywiadu o powstawaniu The Path Of Totality. Zapraszamy do oglądania.
Korn: Path of Totality Interview with 12th Planet and Flinch from Digilove TV on Vimeo.

Podczas imprezy NAMM 2012 Fieldy, oraz Munky udzielili wywiadów dla TC Electronic, które można oglądnąć poniżej, natomiast TUTAJ można obejrzeć kilka zdjęć z tego wydarzenia.

Jonathan udzielił ostanio wywiadu dla LessThan3 na temat swojej nowej muzycznej pasji i włączeniu dubstepu do brzmienia KoRn'a. Oto i on:
LessThan3: Skąd wziął się pomysł na album KoRn z elementami dubstepu? Czy ktoś z was w zespole to zaproponował?
JD: Zajmuję się DJ'owaniem od 3 lat. Kiedyś, mając 16 lat też się w to bawiłem, jestem więc fanem elektroniki już od dawna. Kiedyś puszczałem electro house, ale dubstepu zacząłem słuchać ok 1,5 roku temu. Pierwszym dubstepowym artystą, jakiego usłyszałem był Excision, który, chwała mu za to, wynalazł ciężki dubstep. Powaliło mnie to. Wkrótce potem Skrillex wydał swoją EP, pokochałem tą mieszankę gatunków. Puściłem więc reszcie zespołu piosenkę Excision i Skrillex i zapytałem ich, czy chcieliby poeksperymentować i włączyć brzminie tego typu do KoRn'a. Szczeny im opadły, gdy usłyszeli tę muzykę, a reszta to już znana historia.
LessThan3: Więc reakcja od razu była pozytywna?
JD: Powiedzieli po prostu: O mój Boże, co to jest? Tego samego dnia zadzwoniłem do Sonny'ego (Skrillex) i zapytałem go, czy zechciałby pracować z nami, odpowiedział: cholera, jasne że tak, ponieważ jest on fanem KoRn'a. Odwiedził nas na parę dni i nagraliśmy 3 piosenki. Get Up w 3,5 godziny. Wtedy wiedzieliśmy już, że to zadziała. Potem byli Excision i Downlink, z nimi tez nagraliśmy 3 utwory. Najpierw chcieliśmy wydać EP, ale że szło tak dobrze, postanowiliśmy nagrać cały album – The Path Of Totality. Zrobiliśmy sobie listę producentów, z którymi chcielibyśmy nagrywać i każdy z nich się zgodził!!
LessThan3: Czy jesteście pierwszym rock'owym zepsołem który przekracza granice gatunków by włączyć dubstep do swego brzmienia?
JD: Nie wiem, czy bym powiedział, że byliśmy pierwsi. Myślę, że różne zespoły próbowały, tyle, że nie za bardzo im to wychodziło. Jedyne zespoły, które chyba w należyty sposób połączyły elektronikę i rock'a to Prodigy i może Pendulum, ale ich muzyka jest bardziej basowo perkusyjna. My chcieliśmy zrobić coś zupełnie innego i tak zrodziła się nasza wizja ciężkiej basowej muzyki.
LessThan3: Czy myślisz, że jakieś inne zespoły podążą waszym śladem?
JD: Mogę ci zagwarantować, ze po ukazaniu się naszej płyty znajdą się tacy, co będą też chcieli to zrobić, zupełnie jak po naszej pierwszej płycie.
LessThan3: Czy było w waszym brzmieniu coś takiego, co pozwoliło wam łatwiej połączyć je z dubstepem?
JD: Patrząc na nasz katalog można powiedzieć, że nagrywaliśmy coś w tym stylu jeszcze zanim wiedzieliśmy, co to jest dubstep. Zawsze polegalismy na nisko nastrojonym brzmieniu i ciężkich basach. Używaliśmy 7 strunowych gitar, nagrywaliśmy utwory w tempie 140bmp, a nawet nagraliśmy wobble bass na jednej z piosenek w 1999r. Na koncertach stosujemy wzmacniacze, które sprawiają, że ludzie naprawdę intensywni odczuwają nasze basy. To była nasza wersja dubstepu i dlatego teraz tak dobrze nam poszło. Zawsze to robiliśmy.
LessThan3: Jakiej reakcji oczekujecie po fanach? Zawsze istnieje możliwość, że, gdy zespół zmienia brzmienie tak drastycznie, to fani będą niezadowoleni. Czy macie nadzieję, że ten album przyciągnie innych fanów, być może electro i dubstepu?
JD: Myślę, że przy każdym albumie jakichś fanów traciliśmy, innych zyskiwaliśmy. Nigdy nie zadowolisz wszystkich naraz. Szanuję każdego fana i ich pasję. Myślę, że nawet gdy piszą, że nienawidzą tego stuffu, to wynika to z tego, że są zaangażowani w to co dzieje się z zespołem. Zawsze chcieliśmy być pionierami w muzyce. W 1994r stworzyliśmy nu metal i teraz nazywają nas ojcami chrzestnymi nu metalu. 19 lat później robimy hybrydę muzyki basowej i metalowej, pewnie więc pojawią się jacyś nowi fani, ale nadal kochamy ich wszystkich. Uważam, że kiedy chcesz być pionierem musisz chwytać się każdej szansy.
LessThan3: Czy jest ktoś, z kim chciałbyś nagrać jakiś utwór? Ktoś, z kim chciałbyś współpracować, a jeszcze tego nie robiłeś?
JD: Trent Reznor. Uważam go za geniusza i bardzo, bardzo bym chciał kiedyś coś z nim nagrać, tylko on i ja. Planuję nagrać piosenkę c DJ'em Steve Aoki, jednym z moich ulubionych muzyków electro. Kocham Turbulence i wszystko, co on nagrywa. Mam do tego swoje alter ego JDevil, dla mojej działalności jako DJ, to ciężkie electro, ciężka basowa muzyka przy tempie elektroniki. Chcemy wydać coś przez Dim Mak, więc wszystko powinno wkrótce ruszyć.
LessThan3: Kiedy zdaliście sobie sprawę, że będziecie nową scena rave? Czy chcieliście tego?
JD: Kocham nasze metalowe koncerty, ale kocham również moje występy jako JDevil ponieważ kocham scenę rave. To jak spełnienie marzeń, połączenie tego razem.
LessThan3: Czy inni członkowie zespołu oglądali cię jak grasz lub sami dj'ują?
JD: W zasadzie nie. Kiedy przyszedłem do zespołu, nikt nie miał pojęcia o elektronice i dubstepie. Munky był tez fanem elektroniki, ale innego rodzaju – MSTRKRFT, LCD, Soundsystem. Ja wole nieco cięższe brzmienia. To szalone, być na tej scenie. Zaraz po koncercie w Nowym Jorku widziałem Nero po raz pierwszy i ci goście powiedzieli mi, że są fanami KoRn'a. To szalone. To przecież Nero. To prawdziwi artyście, wciąż nie mogę się nadziwić, że artyści i fani z tej sceny tak nas szanują.
LessThan3: W świecie EDM artyści mają dla siebie wiele szacunku. Świetnie że do nich dołączyliście.
JD: Kocham to. Kocham rave. Zagrałem jeden show w Detroid i to było szalone, ponieważ Kraze otwierał przede mną. Najpierw Kraze, potem ja a na koniec Bart B More. To niesamowite, że artyści, którzy mogliby pomyśleć, że to kolejna zachcianka sławy, okazują mi tyle szacunku. Ale nie, ci ludzie mnie otoczyli i gratulowali i mówili jak im się podobał mój set. Chciałem tylko nie co szacunku, nie chciałem, by myśleli, że lecę na falę mody, ponieważ chciałem zająć się tym już od dawna i dobrze to znam. Wybrałem do Path Of Totality KillThe Noice i Feed Me, ze względu na dj'ów E1 i Spor oraz dlatego, że jedną z moich ulubionych wytwórni basowo perkusyjnych było Lifted. Ludzie są zdziwieni moją znajomością różnych gatunków muzyki, a ja naprawdę słucham wszystkiego. Kiedy zaczynałem DJ'owac i rozmawiałem z Kraze, był zdziwiony że uprawiałem freestyle dj'ing, że znam i lubię NY freestyle i Miami bass. Zaśpiewałem mu parę piosenek i dziwił się skąd je znam. Byłem z Downlink i Datsik kiedy zagrałem nieco old jungle i byli bardzo zaskoczeni, więc tak, choć jestem w KoRn'ie znam też sporo innych rzeczy i kocham to gówno.
LessThan3: Zmieniając temat, dzisiejsze wytwórnie są zupełnie inne niż gdy zaczynaliście. Jakie według ciebie mają szanse w obecnej chwili młodzi producenci? Co byś im poradził?
JD: My pochodzimy jeszcze od starego, zaczynaliśmy z Epic. Przy naszej pierwszej płycie naprawdę wydali nieco kasy i popracowali nad promocją. Wiele zespołów nie miało tego do 2 lub nawet 3 płyty. Dali nam szansę. Tak to kiedyś wyglądało. Teraz wytwórnie chcą by zespoły radziły sobie same, wypromują jeden hit i przechodzą do kolejnego zespołu. W świecie EDM, DJ'e mają swoje niezależne wytwórnie i to jest super. Nie ma presji by nagrać hit dla radia. Jest zdecydowanie więcej wolności. Lubię wytwórnie takie jak Rottun czy Dim Mak, dla których muzyka jest ważniejsza niż radiowy hit. Kocham spotykać się z tymi ludźmi, DJ'ami. Mogą sobie swobodnie chodzić w tłumie bez problemu. Gdy jestem z nimi, ludzie od razu nas otaczają. To dwa różne światy. To szalone.
LessThan3: Myślisz, że uda ci się pokręcić kiedyś w tłumie swobodnie, bez ryzyka, że zaraz cię otoczą?
JD: Obawiam się, że to już za mną. Za długo w tym siedzę. Kiedy byłem na Coachella zagraliśmy ze Skrillexem i tłum oszalał. To szalone, bo był tam Usher i nikt się nim nie przejmował a przy nas tłum szalał.
LessThan3: Jeśli świat miałby się skończyć w ciągu 3 minut i miałbyś możliwość posłuchania na iPodzie jednej piosenki którą nagrałeś, co by to było?
JD: Posłuchałbym piosenki, którą napisałem na solowy album, jeszcze nie wydany – JDSFA. Ma ona posmak brzmienia Peter Gabriel/David Bowie. Klawisze i gitara. To piosenka o końcu świata pt. Final Days.